Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS
czwartek, 09 lipca 2009

Kotki ostatnio upodobały sobie jedną z szaf. Włażą tam same i zupełnie nieproszone. Niestety (dla nas) posiadły umiejętność odsuwania drzwi, więc chowają się, kiedy mają ochotę na chwilę spokoju:

Zaczęły także na nowo poznawać łazienkę. Mała Bieda odkryła kosz na bieliznę:

A kot Patapon chciał sobie ułożyć futerko dyfozorem:

W ramach popularnego ostatnio papugowania ;) Bieda naśladuje kota Patapona i stara się dorównać jego wyczynom. Wczoraj znalazłam ją na szafie:

Tylko czekać, aż wskoczy na lodówkę...

Jak widać Bieda już w pełni sił, nie oszczędza się ani trochę. W sobotę czeka ją jeszcze tylko zdjęcie szwów, które nawiasem mówiąc, zaczęła drugiego dnia sama zdejmować (oczywiście nic tam na serio nie zerwała, brzuszek się goi). Przy okazji dziękujemy wszystkim za trzymanie kciuków za Biedę! :)

Tagi: kryjówki
11:03, olisek
Link Komentarze (3) »

Wczoraj znalazłam przykrą niespodziankę od Biedy. W bardzo nietypowym miejscu...

Ale od początku: chciałam przesypać kocie jedzonko z worka do mniejszego pojemnika. Uniosłam worek do góry i chwyciłam pod spodem, a tam mokre. Pomyślałam, pewnie się coś wylało, jak to bywa w kuchni i odruchowo podniosłam rękę do nosa. To właśnie była ta niespodzianka - stary, tygodniowy chyba szczoch! Nie wiem, czemu nic nie było czuć, przez cały ten czas, bo Bieda musiała to zrobić, gdy była jeszcze niezbyt przytomna i rzeczywiście leżała w pobliżu. Dokładniej leżała w ulubionym pudełeczku kota Patapona, tym z napisem "Łakotki", tym, w którym wygląda jak małe kocię i grzeczie czeka na jedzenie.

Oficialnie powiększona została lista strat sprzed tygodnia i wygląda ona teraz tak:

1. zasikane ręczniki (już uprane)
2. zasikana poduszka z pierzem (wyrzucona)
3. zasikane pudełko kota Patapona (wyrzucone)
4. zasikany worek z jedzeniem (na szczęście foliowy, umyty)

Ale jeśli jest to cena za nasz i Biedy spokój i koniec miauczenia w rui, to warto było zapłacić. Chociaż nie wiem, czy tego samego zdania jest kot Patapon, który stracił pudełeczko...

czwartek, 02 lipca 2009

Jak tylko Biedzie minęła ruja, od razu zapisałam ją na sterylkę, która odbyła się dziś. Poranek bez jedzenia przyjęła bez pretensji. Co prawda nie była zbyt chętna, żeby wejść do kontenerka, ale gdy rzuciłam do środka myszę, to nieświadoma moich zamiarów, weszła tam, a wtedy zatrzasnęła sie kratka. Bieda bardzo spanikowała w tym momencie, miauczała, zrolowała ręczniczki w transporterze i sięgała łapkami do kratki; na szczęście, do weterynarza blisko.

Zostawiłam ją u weta na godzinę, po czym odebrałam mocno zakręconego kota. Chyba za dużo dostała tego środka usypiającego, bo nawet oczek nie umiała zamknąć. W domu ułożyłam ją na ręcznikach na podłodze, obserwowałam i co jakis czas "mrugałam" za nią oczami. Zlała się, podobnie jak kiedyś kot Patapon, w błogiej nieświadomości. Po jakichś dwóch godzinach zaczęła pełzać i wdrapała się na łóżko. Pospała tam jakiś czas, a potem przeniosła się do pokoju i wlazła do tego pudła po komputerze, które ciągle stoi.

Kot Patapon z poczatku przejawiał w stosunku do Biedy troskliwe zainteresowanie: obwąchał ją i lizał po główce. ale potem zebrało mu się na zabawy: zaczął trącac ją łapą i wlazł także do pudła, w którym spała. Musieliśmy go powstrzymywać, żeby nie przeszkadzał Biedzie w powrocie do świadomości...

czwartek, 25 czerwca 2009

Bieda miała dziś pobraną krew do badań, aby sprawdzić, jak mają się jej nerki po zaordynowanej diecie. I czekała nas miła niespodzianka, bo okazało się, że poziom mocznika, który był ostatnio zbyt wysoki, teraz znalazł się w granicach normy, czyli z Biedą już wszystko dobrze :)

W związku z dobrymi wynikami krwi będzie też można ją niedługo ciachnąć, co jest dla nas szczególnie teraz ważne, bo Biedokot dostał rui i jest nie-do-zniesienia! Miauczy strasznie, tarza się po podłodze i zaczepia kota Patapona, a ten nie wie o co jej chodzi...

piątek, 19 czerwca 2009

Kot Patapon, jako rasowy gadżeciaż, zaraził Małą Biedę pasją do komputerów. Ona dopiero rozpoczyna swoją przygodę z informatyką:

Natomiast Kot Patapon w nocy wygryzł dziurę w kartonowej ściance i zainstalował się w pudle po nowym sprzęcie:

Tam pełnił rolę firewalla, broniąc się przed atakami początkujących hakerów:

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Kot Patapon wczoraj zwiariował. Znalazł na podłodze troszkę przyschniętą, ale jeszcze zieloną łodyżkę rośliny doniczkowej i zaczął z nią biegać po mieszkaniu w tę i z powrotem! Wskakiwał z rozpędu na kanapę, a potem na deskę do prasowania, która przecież nie jest zbyt stabilna. Chował się pod stolikiem i zawzięcie bronił roślinki:

Odczytałam to jako chęć zjedzenia zielonego, więc zeszłam przed blok po trawkę dla kotów. Gdy poczęstowałam je świeżą zieleninką, były bardzo zadowolone :)

Od dłuższego czasu planujemy wysianie trawy dla kotów, ale nie mamy ziemi. A raczej nie mamy okazji skądś jej wziąć...

środa, 10 czerwca 2009

Mała Bieda, zwana ostatnio Biedokotem, jest domownikiem bardzo niekłopotliwym, zazwyczaj się nie narzuca, ani jesli chodzi o rozrywki, ani głaskanie, ani nawet jedzenie. Sama potrafi się o siebie zatroszczyć, chociaż chętnie aportuje myszę, gdy jej się rzuci. Potrafi przynieść ją wiele razy i jeszcze dopomina się o więcej zabawy. Gdy odmawiam jej, to odchodzi nieobrażona (!), szuka sobie jakiegoś papierka, nakrętki czy myszki i świetnie się bawi sama. A ma z tego radość jak małe kocię, naprawdę, chyba nawet młody kot Patapon tak się nie bawił!

Jeśli chodzi o relacje z kotem pierworodnym, to zazwyczaj ona go zaczepia, a gdy mają przerwę w walce na odsapnięcie, to ona obserwuje Patapona uważnie i kiedy tylko spojrzy w inna stronę, atakuje go zaraz. Uczy się także od niego zabaw, między innymi: polowanie na nogę pod kołdrą - była to do niedawna rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla kota Patapona, ale kiedy Mała Bieda zapoznała się z zasadami, zaraz zaczęła skakać na kołdrę, często uprzedzając ruch kota i odbierając mu frajdę. Podobnież gdy rzucałam Pataponowi jego ulubionego białego misia, to Bieda zaczęła za nim biegać i kot już nie ma ochoty się tym bawić. Aha, no i pendrive'y też ją zainteresowały. Od niego nauczyła się drapać fotel Arcziego, co jest dozwolone, ale ona sama ma zły wpływ na kota Patapona; ostatnio zaczęły (z inicjatywy Biedy) niszczyć nam kanapę. Odstraszamy je, gdy jesteśmy świadkami drapania, ale kto wie, co tu się dzieje, gdy nas nie ma...

Bieda często sadowi się w koszyku kota Patapona, niespecjalnie przy tym zwracając uwagę, czy kot jest w środku czy też nie. Ładuje się tam, choćby miała ułozyć pupę na głowie Patapona. Biedny kocur czasem ją wypędza, ale ona zaraz wraca i musi się pogodzić z tym kłopotliwym i niekonicznie wygodnym towarzystwem.

Biedokot ma też swoje dziwne zwyczaje, np. gryzie mnie w łydkę, gdy robię coś w kuchni, a nic jej nie dam do jedzenia, a także miauczy żałośnie, prosząc o jakiś smakołyk. Zostało jej to po żebraniu pod balkonem chyba.

Jest ciągle bojaźliwa, ale już lubi być głaskana. Pod łóżko zmyka tylko, gdy wyciągamy odkurzacz albo przychodzą goście - wtedy jednak wychodzi po chwili i ostrożnie próbuje się zapoznać z nowymi osobami. Gdy się czegoś wystraszy, to przemyka nisko przy podłodze i wtedy mówimy na nią Szczurokot, bo taka szara i skulona ;)

Śmiejemy się, że bieda ciągle z niej wyłazi, a to przy zbyt szalonej zabawie (bo brakowało jej widocznie w dzieciństwie), a to miauczeniu o jedzenie albo gdy zamknę balkon, to zaraz ona chce wracać (czyżby bała się, że tam zostanie?). Daje jednak dużo radości, zwłaszcza swoją nieskrępowaną i żywiołową zabawą.

niedziela, 07 czerwca 2009

Kota Patapona nie interesują już normalne kocie zabawki. Na nic także kulki z folii aluminiowej czy papierki. Nawet miś poszedł w odstawkę. Kot Patapon ostatnio najchętniej bawi się... pendrivem. Jakimkolwiek. Nie ważny kształt, wielkość, kolor. Po prostu kot Patapon jest gadżeciarzem.

Z innych gadżetów lubi także komórki, a dokładniej kabel do ładowarki oraz breloczek przyczepiony do telefonu.

poniedziałek, 01 czerwca 2009
niedziela, 31 maja 2009

Obserwując kota Patapona nigdy nie przyszło nam do głowy, że może się to stać. Co prawda wchodził już na szafę, ale miał do wyskoku ok. 90 cm, a na lodówkę jest już 1,10m - swoją drogą nie wiem, czemu wydawało nam się to granicą nie do pokonania. W każdym razie wczoraj pokazał jaki z niego skoczek:

Takie brzydkie zdjęcie, żeby pokazać wysokość, jaka była do pokonania (nie skakał z ekspresu do kawy!)

Nie wiem, czemu akurat tak się połakomił na karmę, której nie chciał zjeść do końca, a ja odłożyłam wyżej, żeby Biedokot nie wyjadł. Wcześniej stawialiśmy na lodówce taką roślinkę dla obrony przed kotem i już wtedy, bardzo rozżalony, że zabieramy mu zieleninkę, patrzył w górę z zamiarem wskoczenia tam. Do tej pory rozmrażające się mięso kładłam na lodówce właśnie, ale teraz muszę chować do szafek (raz tak zrobiłam, zapomniałam i strasznie się zaśmierdziało!). Chociaż to pewnie kwestia czasu, jak zaczenie je otwierać...

POMÓŻ