Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS
środa, 27 maja 2009

Patrząc, jak dziś leje za oknem, z tym większym sentymentem wspiminamy wczorajsze popołudnie, którego sporą część koty spędziły na balkonie:

Kot Patapon znalazł zielonego żuka i starał się bardzo przeszkodzić mu w dalszej wędrówce. Niestety żuk miał pilne spotkanie i znalazł sposób, żeby ominąć kota i jednocześnie pozostać przy życiu. Kot Patapon był niepocieszony:

Biedokot też korzystał z uroków balkonu, ale nie dał się na tym przyłapać. Dał się za to przyłapać na zabawie myszką:

poniedziałek, 25 maja 2009

Nie było mnie jakiś czas, a w związku z tym i blog zrobił sobie przerwę, ale już wracamy :)

Kot Patapon już nie wymiotuje, chyba wyzdrowiał. Gdy wróciłam, znalazłam strzępy gąbki na podłodze w kuchni (co uszło uwadze Arcziego!) i najpierw wystraszyłam się, że może się tą gąbką przytkał i dlatego wymiotował. Jednak w kuwecie widać było produkty przemiany materii, więc blokady raczej nie było. W każdym razie teraz jest ok.

Mała Bieda zadomowiła się jeszcze bardziej, już prawie swobodnie można ją pogłaskać, a czasem ma odwagę nawet ugryźć w rękę Arcziego! Bardzo upodobała sobie zabawy grzechoczącymi myszkami, zachowuje się przy tym jak mały kociak - podrzuca zabawkę i skacze wokół niej. Wygląda na to, że te gonitwy wcale jej się nie nudzą, cały czas przejawia duże zainteresowanie szarymi, wymiętoszonymi grzechotkami. A kot Patapon tylko patrzy spode łba i się zastanawia, co w tym fajnego.

czwartek, 14 maja 2009

W takiej śmiesznej filiżance podaje się espresso w jednej z kafejek:

Bardzo mnie rozśmieszył ten kotek. Chyba dlatego, że przypomina mi Małą Biedę, która co prawda nie jest czarno-biała, ale takie duże żółte oczka i radosno-zaciekawiony wyraz pyszczka kojarzą mi się właśnie z nią.

Tagi: koty
21:32, olisek
Link Komentarze (7) »
wtorek, 12 maja 2009

Kupiliśmy dziś dwa kwiatki doniczkowe - jeden sztuczny, drugi prawdziwy. Gdy kot Patapon zauważył, że są w jego zasięgu, zaraz zaczął miętosić tego prawdziwego, więc schowałam go na szafę, gdzie kot się nie wspina. Wtedy Patapon zadowolił się sztuczną roślinką, co jednak też mi się nie podobało. Pobiegłam przed blok i narwałam troszkę trawy. Patapon był zachwycony: zaraz zaczął zagryzać po ździebełku, a i Mała Bieda także się poczęstowała.

Może ta chęć zjedzenia zielonego spowodowana jest tym, że ostatnio próbują pozbyć się sierści z przewodu pokarmowego, ale niezbyt im wychodzi. Zamówiłam dla nich pastę odkłaczającą, ale pewnie przyjdzie dopiero pod koniec tygodnia.

wtorek, 05 maja 2009

Mała Bieda lubi przebywać w pobliżu kota. Często leżąc na podłodze właśnie ona zaczepia przechodzącego Patapona i zachęca do zabawy. Ostatnio zaczęła mu się nawet wpychać do koszyka. Koszyka przeznaczonego dla jednego kota:

Nie dość, że zajęła część koszyka, to jeszcze wybrzydza! ;)

niedziela, 03 maja 2009

Mała bieda zapałała nagłą miłością do butów. Nakryłam ją, gdy wyrażała swoje uczucia do mojego najwygodniejszego obuwia:

Teraz chowamy buty do szafy, żeby się nie nauczyła się czasem ich obgryzać.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Nie było mnie w domu przez 4 dni i oto, co zobaczyłam dziś po południu:

Kot Patapon polubił sie z małą biedą! Co nie znaczy, że już jej odpuszcza: dalej tłuką się, że futro fruwa, ale jak widać zaprzyjaźniły się na tyle, że sypiają przytulone, to miło :) Mała bieda podczas mojej nieobecności chyba zapomniała jak wyglądam i bała się mnie. Nie daje się już pogłaskać, ale przychodzi na jedzenie. Nauczyła też się bawić myszką-grzechotką - szaleje za nią! - i futerkiem na sznurku, a to już duże postępy.

Aha, po badaniach krwi wyszło, że mała bieda ma chore nerki i od dziś dostaje specjalną karmę. Czytałam, że ta karma jest niesmaczna dla większości kotów, ale nie dla moich - lubi ją zarówno bieda jak i kot Patapon, dlatego muszę pilnować, żeby każde jadło tylko ze swojej miseczki.

środa, 15 kwietnia 2009

Świątecznie, słoncznie, leniwie - tak było:

Mała bieda zwiedza już mieszkanie od czasu do czasu opuszczając kryjówkę w łazience (a dokładniej - w pralce). Piorą się z Pataponem aż futro leci i wyjadają sobie nawzajem z misek. Jak chciałam mieć dwa koty, nie zdawałam sobie sprawy, że podczas walk/zabawy one wydają te straszne odgłosy! ;) Ale gdy się obserwuje te potyczki, to widać, że nic złego się żadnemu z nich nie dzieje.

piątek, 10 kwietnia 2009

Kot Patapon wziął sobie do serca wiosenne porządki i postanowił pomóc. W tym celu wspiął się na szafę w sypialni, położył się, a następnie zaczął tarzać. Kocie futerko jest przecież doskonałą szmatką do ścierania kurzu:

środa, 08 kwietnia 2009

Mała bieda ciągle się boi nas, jak i Kota Patapona. W zeszły weekend zapoznawały się, po czasie kwarantanny:

W niedzielę postanowiliśmy pokazać biedzie mieszkanie i zostawiliśmy otwarte drzwi do łazienki. Bieda skorzystała, schowała się w sypialni pod łóżkiem. Kot Patapon był zaskoczony: jak to?! mała bieda się już panoszy? Pilnował, żeby nie wyszła spod łóżka. Niestety mała bieda, jako że jest mała, ma krótki przewód pokarmowy, jak też układ moczowy i co chwila musi biegac do kuwetki. Ale kuwetka była w łazience, a mała bieda w sypialni. Kot Patapon na chwilę ją zostawił w spokoju, więc skorzystała i zostawiła nam śmierdzącą niespodziankę na łóżku :( Szybko zdjęliśmy pościel i wrzuciliśmy do pralki, a mała bieda została wystraszona i pobiegła do łazienki. Sama wskoczyła do pralki, widocznie też chciała się umyć po tym przykrym incydencie:

Dzięki małej biedzie mamy zmienioną pościel na święta ;) Niestety od tamtego czasu na nowo trzeba ją (biedę, nie pościel) uczyć kontaktu z człowiekiem, bo bardzo się wtedy wystraszyła... Kot Patapon zaczepia ją łapką, ale one nie ma ochoty sie bawić, czasem tylko odda i syknie. Teraz przyzwyczajają się do siebie powoli. Patapon często prosi, żeby go wpuścić o łazienki, gdzie siedzi sobie z biedą, tylko po przeciwnych stronach pomieszczenia.

POMÓŻ