Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS
poniedziałek, 19 stycznia 2009

Kot Patapon był dziś niegrzeczny i przeszkadzał mi w nauce ciągle dopominając się jedzenia. Oprócz wymienionych wcześniej sprawdzonych sposobów pozyskania uwagi zastosował także wachlowanie mnie ogonkiem (tuż po wyjściu do kuwety...) i siadanie na kartkach, z których się uczyłam.

Dopiero kiedy dostał upragnioną porcję, rozłożył się wygodnie w koszyku i rozpoczął toaletę. I nawet pozwolił się fotografować:

Jak widać koszyk jest wykorzystwany nie tylko jako posłanie. Ucha są wprost idealne do gryzienia, co można zauwazyć na zdjęciach.

sobota, 17 stycznia 2009
wtorek, 13 stycznia 2009

Aby skutecznie zwrócić na siebie uwagę należy kolejno:

- wskoczyć na kolana;

- wejść na biurko i rozłożyć się przed klawiaturą, a jeśli to nie skutkuje - na klawiaturze;

- zrzucić z biurka małe rzeczy, np długopis - o ileż ładniej wygląda na podłodze - albo ukraść gumkę do włosów;

- rozrzucić papiery leżące na biurku, pogryźć je trochę, a następnie, niby przeciągając się, zrzucić na podłogę książkę;

- wreszcie wcisnąć łapkami (od czego ma się te 4 łapki) tajną kombinację klawiszy, która wyłącza komputer.

sobota, 10 stycznia 2009

Wyjątkowa nerwowość i złośliwość naszego kota ostatnimi czasy spowodowała, że zaczęliśmy się zastanawiać co może być tego przyczyną. Nasuwały się różne wnioski, - a to, że może jest chory i stara się odreagować, a to, że nasze dzikie zabawy z nim wywołują u niego napady agresji albo może po prostu kot ma coś nie tak z psychiką i atakuje rękę która go karmi.

Po kolejnym jego ataku postanowiliśmy pozbawić go jego podstawowej broni, czyli pazurów. Odczekaliśmy aż zmęczony szaleństwami zaśnie i we dwójkę ruszyliśmy do akcję 'pazurom nie!'. Archie przytrzymał go, a ja uzbrojona w obcążki do paznokci chwytałam po kolej jego łapy i ucinałam to co mogłam. Kot bronił się zajadle i próbował gryźć, ale byliśmy zdecydowani dokończyć dzieła i tak też się stało. Po zakończonej misji na pocieszenie dostał kocią pastę.

Czy poskutkowało - o dziwo chyba tak, pozbawiony pazurów nie próbuje używać nawet tego co po nich zostało. Po paru godzinach od przycięcia ani razu nie próbował atakować co już jest niezłym osiągnięciem.

czwartek, 08 stycznia 2009

1. Kot Patapon nie mruczy. Nawet gdy leży na naszych kolanach. Wydaje za to inne odgłosy, które można określić jako mrauczenie oraz miauczenie. Ten pierwszy dźwięk wyraża najczęściej zdzwienie, rozczarowanie bądź zdegustowanie i używany jest dość często, natomiast miauczenie oznacza, że albo chce jeść, albo dostać się do zamkniętej sypialni.

2. Kot Patapon jest zawsze głodny. Już pół godziny po posiłku domaga się kolejnego, a każda nasza wizyta w kuchni wzbudza jego zainteresowanie i nadzieję.

3. Kot Patapon uwielbia wchodzić do otwieranych szafek. Chętnie wskakuje do szafy, gdzie kilka razy został przypadkowo zamknięty i nie domagał się wypuszczenia (dopiero długa nieobecność kota zmusiła nas do poszukiwań). Jest także częstym gościem w szafce w sypialni, a także w szafce z talerzami w kuchni.

4. Kot Patapon nie lubi przebywać sam. Gdy przechodzimy z jednego pokoju do drugiego, kot przebudza się i po chwili pojawia się w nowym miejscu, gdzie tam znów układa do snu. Towarzyszy nam zarówno gdy siedzimy przy biurkach, oglądamy telewizję, a nawet gdy nie domkniemy drzwi łazienki.

5. Kot Patapon jest łowcą. Poluje na wszystko. Wśród jego ofiar można wymienić misia, rękawiczkę wyciągniętą z szafy, papierek od cukierka, który spadł na podłogę, sznurek, szeleszcząca torba foliowa, długopis, który właśnie jest używany. Mogą to być także stopy nieopatrznie wysunięte spod kołdry. No i oczywiście nasze ręce...

wtorek, 06 stycznia 2009

A tak bawiliśmy się we wrześniu:

Nie możemy doczekać się wiosny i nowych muszek ;)

niedziela, 04 stycznia 2009

Kot Patapon nie spał dziś z nami i to z własnego wyboru. Gdy nie mógł znaleźć wygodnego miejsca w łóżku po prostu zeskoczył i opuścił sypialnię. Pomyślałam, że zaraz wróci, bo zawsze tak robił, ale nie tym razem. Zażartowaliśmy sobie, że może juz dorósł i dlatego nie chce spać z nami.

W nocy budziłam się parę razy i rozglądałam, czy kota nie ma, aż w końcu zaczęłam się niepokoić. Wstałam o 4 rano, aby go poszukać i znalazłam śpiącego na fotelu komputerowym. Aż nie mogłam uwierzyć, że przespał tam prawie całą noc. Może rzeczywiście dorośleje ;)

czwartek, 01 stycznia 2009

W Wigilię kot Patapon niecierpliwił się bardzo na porę kolacji. Gdy ta w końcu nadeszła, otrzymał smaczną (chyba) puszeczkę w dziczyzną, a po jej skonsumowaniu z pełnym brzuszkiem rozleżał się na kanapie. Nawet nie zauważył, jak nadeszła pora rozdawania prezentów i ledwie zwrócił uwagę na paczuszkę oznaczoną jego imieniem. Rozpakowaliśmy za niego prezent: myszkę-zabawkę oraz pudełko przysmaków, ale on ledwie spojrzał na te niespodzianki, taki był najedzony.

Po jakimś czasie doszedł do siebie i dopiero wtedy docenił nasze wysiłki. Myszka bardzo przypadła mu do gustu, ale niestety nam mniej. Chyba była trochę za mała, bo kot brał ją całą do pyszczka i cały czas baliśmy się, że ją połknie. Gdy odpoczywał po zabawie mysza została skonfiskowana: była już wtedy pozbawiona ogona.

Wczoraj natomiast kot otrzymał spóźniony prezent od mojej mamy: piękny kosz wiklinowy, który - jak widać na załączonym obrazku - spodobał mu się:

środa, 24 grudnia 2008
wtorek, 23 grudnia 2008

Wczoraj zakupiliśmy choinkę pełni obaw, jak zareaguje na nią kot Patapon. Na początku, gdy drzewko spoczęło na podłodze, był trochę zaniepokojony, ale po chwili zaczął obgryzać gałązki. Odtraszaliśmy go spryskiwaczem, ale nic to nie dało, a wręcz przeciwnie - choinka bardzo przypadła mu go gustu. Chował się między gałązkami, drapał pieniek i skakał na kawałki drewna.

No to już nawet nie ma co wieszać ozdób, bo pewnie zaraz pozrzuca... Jednak spróbowaliśmy. Ustawiliśmy choinkę na stojaku, a ja powiesiłam na próbę dwie bombki, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście tak będzie. Owszem, Miauczak potrącał je trochę łapką, ale odganialiśmy go i szybko stwierdził, że to nie jest taka fajna zabawa, jakby się mogło wydawać, więc z ulgą zawiesiłam resztę ozdób, a także światełka, które już w ogóle nie zrobiły na nim wrażenia.

Zauważyliśmy, że Rudziaszek co jakiś czas podchodził do drzewka i pacał jakąś bombkę, gryzł gałęzie albo poprawiał pozycję choinki, aby stała pionowo ;) Potem przyłapałam Miauczaka na tym, że potrząsa łapkami i liże je cały czas. Okazało się, że pobrudził się żywicą i teraz mamy pachnącego kota.

 

POMÓŻ