Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS
czwartek, 29 października 2009

Kotki zaniepokojone brakiem wpisów same postanowiły dać mi powody, aby jednak jakąś notakę zamieścić.

Na przykład kot Patapon - zapewne w przypływie zazdości o moje osiągnięcia naukowe - postanowił, że też pójdzie do szkoły i to z plecakiem:

Bieda na pewno nie odważyłaby się wejść do środka, jednak chętnie powalczy z wystającą z plecaka włochatą łapą:

Tagi: kryjówki
14:48, olisek
Link Komentarze (10) »

Z przyjemością zawiadamiam, że kot Patapon i Mała Bieda doczekały się wreszcie kompetentnego pracownika. Od piątku kuwetki sprząta i jedzenie podaje nie byle kto, bo pani mgr inż :)

piątek, 09 października 2009

Dziś koty były rano bardzo niegrzeczne, prały się pod drzwiami sypialni, dobijając się do nas, a potem, wpuszczone, zaczęły lać się na łóżku. Za karę zabrałam je do weta na szczepienie oraz odrobaczanie.

Kot Patapon zniósł to mężnie, nie sprawiał także problemów przy wkładania do kontenerka, choć oczywiście chętny nie był. Po powrocie dostał przysmaka i już chyba zapomniał wszystko, co złe. Pan doktor powiedzial, że piękny, dorodny kot z niego. Miał pewnie na myśli, że upasiony, ale nie tłumaczyłam tego Pataponowi ;)

Bieda natomiast, jak to ona, bardzo się wystraszyła, w związku z czym łapanie jej przysporzyło nam kłopotów. Biedokot oczywiście nastroszyła ogonek i starała się gdzieś schować, ale na nic jej starania. Arczi zaoferował się ją złapać i udało mu się w końcu, choć przypłacił to ranami.  W transorterze miauczała żałośnie, a w gabinecie trzeba ją było wytrząsać z kontenerka. Gdy wróciliśmy do domu, oczywiście zaraz czmychnęła pod łóżko i dopiero teraz zaczyna nieśmiało wyglądać.

Mam nadzieję, że dziś koty pod wpływem szczepionki dadzą nam już spokój, a jutro z nowymi siłami pewnie znów będą się dobijać do sypiani...

A w ogóle to Bieda jakoś w tym czasie obchodzi drugie urodziny, ale trudno to świętować, gdy nie wiadomo dokładnie kiedy. Jednak taka data pozwala uporzadkować ważne wydarzenia w naszym zorganizowanym świecie i jakoś tak bardziej do mnie przemawia. Będziemy więc raczej celebrować, podobnie jak w przypadku kota Patapona, dzień, kiedy pojawiła się u nas w domu, a do tego jeszcze trochę :)

Koleżanki z Kociokwiku zaszczyciły nas takim wyróżnieniem:

Bardzo dziękujemy :) i przekazujemy wyróżnienie dalej. To tylko niektórzy z naszych ulubionych bohaterów blogów (które nie były wymienione przy poprzedniej nagrodzie):

Urwisa, Denisa, Szimi i węże - dużo kocich radości, parę psich smutków i gadzia egzotyka

Darmozjady - niesamowite, codziennie jest nowy wpis i do tego zawsze masa pięknych zdjęć, a także filmiki... zazdrościmy po prostu!

Konrada - ten kot jest zawsze dobrze poinformowany w wydarzeniach społeczno-politycznych

piątek, 02 października 2009

Bieda "zjadła" już pokazywane wcześniej pudełko i niedawno dostała nowe. Na razie pogryza je dość nieśmiało, może jeszcze nie ma koncepcji:

Okazało się, że Rudziaszek potrafi docenić pracę artystyczną Biedy: odgryzione kawałki pudełka na dłuższą chwilę przyciągnęły uwagę kota Patapona. Był gotowy nawet za nimi i z nimi w pyszczku biegać.

Tymczasem Bieda czeka na wenę twórczą...

A w oczekiwaniu na pomysły na przeróbkę nowego pudełka, postanowiła poszukać inspiracji w martwej naturze:

piątek, 25 września 2009

Krówka:

Tagi: koty
16:36, olisek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 września 2009

Mała Bieda poczuła wenę twórczą i postanowiła wyrazić targające nią uczucia w postaci rzeźby. Codziennie ciężko pracuje nad swoim dziełem:

Faktem jest, że nie zaczynała jednak od zera. W pudełku były wycięte przeze mnie dwie dziury, celem wchodzenia i wychodzenia kota - miał to byc mały domek; zamiast drapaka z budką robię kotom czasem takie rzeczy, a one oczywiście nie chcą tam siedzieć.

Może Bieda uznała, że jest zbyt klaustrofobicznie w środku i wymyśliła, że trzeba poszerzyć wejście (i wyjście)...?

A na deser Bieda w tunelu:

I Bieda z Pataponem:

środa, 09 września 2009

Kotki pozazdrościły koleżenkom z Kocio-kwiku i też dostały tunel :) Na początku odnosiły się doń bardzo nieufnie, ale powoli zdobywa ich sympatię.

Kot Patapon, jako odważniejszy, pierwszy postanowił sprawdzić, do czego to służy. Już pierwszego dnia wszedł do środka, chociaż nie okazywał zbyt dużego zainteresowania. W kolejnych dniach, gdy już wyrzucałam sobie nietrafiony zakup, Patapon chyba docenił prezent. Doszedł do wniosku, że najfajniej jest, gdy się wlezie do środka, a ktoś z zewnątrz szura ręką po tunelu. Wtedy kot szamocze się w środku i próbuje złapać zdobycz. Równie wiele frajdy przysparza przebieganie przez tunel, a także śizganie się stojąc dwoma łapkami w środku. Idealnie sprawdza się także jako miejsce zaczajenia się na Biedę, która nic nie podejrzewając, siedzi po drugiej stronie tunelu.

Mała Bieda jest bardziej ostrożna jesli chodzi o ten prezent. Bardziej interesują ją sznureczki na końcach, a do środka wchodzi niechętnie - nie mam jeszcze zdjęcia na dowód, że w ogóle tam włazi. Aby zachęcić ją do korzystania, wrzucam do środka myszkę, a Bieda zajrzy do tunelu i wyjmie zabawkę, ale równie szybko ucieknie.

Tagi: zabawy
20:43, olisek
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 września 2009

Ostatnio sprzątałam zamrażarkę, więc rzeczy z niej umieściłam w miednicy i przykryłam, żeby za bardzo nie odtajały. Kot Patapon jednak od razu wyczuł jakieś smakołyki i próbował różnych sposobów, by się tam dostać:

Przytulał się do miednicy, tarzał i szukał dojścia do jedzenia, a nawet gryzł zamrożone rzeczy przez koc. W końcu trzeba było przenieść nasze zapasy w inne miejsce, żeby sobie zębów nie połamał na tych mrożonkach ;)

piątek, 28 sierpnia 2009

Kotki, jak co dzień w porze obiadu, zostały wypuszczone na balkon, żeby nam nie zaglądały do talerzy. Dziś jednak zamiast zwykłego rozglądania się, zaobserwowałam dziwne ich zachowanie: oba zaczęły wąchać.

Kot Patapon i Mała Bieda wskoczyły na stolik balkonowy i wystawiły główki w tę sama stronę niuchając. Zwróciło to moją uwagę i pewien niepokój, bo kot Patapon chciał dać susa ze stolika na barierkę balkonową. Przywołałam (i zaciągnęłam) zwierzaki do domu, ale one zaczęły miauczeć, bardzo chciały wrócić, więc po chwili otworzyłam im znów drzwi i siedziałam razem z nimi, żeby im głupie pomysły nie przychodziły do łebków.

Ja nic nie czułam, ale widać było, że dla kotów był to jakiś ciekawy zapach. Cały czas unosiły noski do góry i węszyły. Wspinały się na siatkę i szukały źródła tego aromatu. Dopiero po jakichś 10 minutach wróciły zawiedzione, że nie dowiedziały się skąd pochodzi tajemniczy zapach. Ciekawe, co one wyczuły?

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12

POMÓŻ