Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS

Mała Bieda

wtorek, 10 sierpnia 2010

Wczoraj ntensywnie wyczesywałam kota Patapona i uzbierałam sporą kupkę sierści. Sprasowałam kłaczki w jedno i pokazałam kotu - obwąchał z zainteresowaniem, ale poprzestał na tym. W pobliżu przechadzała się Bieda, więc i jej dałam powąchać, a ona zaraz porwała futrzany krążek (bo to bardziej krążek niż kulka z mojego ugniatania wyszedł)!

Szalała z tą raczej dziwną zabawką i dopraszała się o rzucanie jej. W końcu nawet kot Patapon musiał sprawdzić, czy i czemu to jego futerko jest takie fajne.

poniedziałek, 29 marca 2010

Klepiemy ją po zadku, bo bardzo to lubi :)

Dziś w ramach obchodów rocznicy pojawienia się Biedy u nas, (a było to tak) wszystkie koty dostały przysmaki w postaci suszonej rybki owiniętej w kurczaka, a także po kawałku krewetki - tak bardzo wykwintnie chcieliśmy uczcić tę okazję.

Sama Bieda, jak zwykle dość nieśmiała i chyba trochę zakompleksiona przez swoją tuszę,  niespecjalnie chciała pozować. Udało mi się uchwycić jubilatkę w takich pozach:

Biedula - jak na dzikiego kota - szybko zaaklimatyzowała się u nas. Co prawda dalej nie lubi jak się ją bierze na ręce i to się raczej nie zmieni, ale głaskana być uwielbia. Do tego stopnia, że gdy rano siedzę w łazience, ona dobija się do drzwi, żądając pieszczot. Wpuszczona do środka zaraz kładzie się na dywaniku, przewraca na bok i wtedy trzeba ją głaskać, głaskać, głaskać, aż pokaże brzuszek. Należy też zadawać jej pytanie: "Jesteś miłym kotkiem?", na co ona zawsze odpowiada miauknięciem :)

W ramach przypomnienia, wygrzebane stare zdjęcie biednej, chudej Biedy - wtedy miała pełne prawo, by tak ją nazywać:

 

piątek, 02 października 2009

Bieda "zjadła" już pokazywane wcześniej pudełko i niedawno dostała nowe. Na razie pogryza je dość nieśmiało, może jeszcze nie ma koncepcji:

Okazało się, że Rudziaszek potrafi docenić pracę artystyczną Biedy: odgryzione kawałki pudełka na dłuższą chwilę przyciągnęły uwagę kota Patapona. Był gotowy nawet za nimi i z nimi w pyszczku biegać.

Tymczasem Bieda czeka na wenę twórczą...

A w oczekiwaniu na pomysły na przeróbkę nowego pudełka, postanowiła poszukać inspiracji w martwej naturze:

wtorek, 15 września 2009

Mała Bieda poczuła wenę twórczą i postanowiła wyrazić targające nią uczucia w postaci rzeźby. Codziennie ciężko pracuje nad swoim dziełem:

Faktem jest, że nie zaczynała jednak od zera. W pudełku były wycięte przeze mnie dwie dziury, celem wchodzenia i wychodzenia kota - miał to byc mały domek; zamiast drapaka z budką robię kotom czasem takie rzeczy, a one oczywiście nie chcą tam siedzieć.

Może Bieda uznała, że jest zbyt klaustrofobicznie w środku i wymyśliła, że trzeba poszerzyć wejście (i wyjście)...?

A na deser Bieda w tunelu:

I Bieda z Pataponem:

niedziela, 26 lipca 2009

Już któryś raz z rzędu znalazłam rano pod moim biurkiem myszki. W ten sposób odkryłam nowe dziwactwo Biedokota, który, gdy śpimy, znosi te sfatygowane zabawki do "kryjówki". Jeden schowek miała także pod naszym łóżkiem, ale od kiedy koty nie śpią w sypialni, to nic nowego się tam nie pojawia.

poniedziałek, 20 lipca 2009

Mała Bieda wydaje z siebie dziwne odgłosy. Myśleliśmy, że po sterylce troszkę się uspokoi, ale ona znalazła sobie inne niż hormonalne powody do miauczenia. Właściwie robi to bez powodów także.

Przede wszystkim zaczyna się bardzo dopraszać o zabawę, rzucanie myszą. W ogóle jej się to nie nudzi, cały czas, jak głupek, lata za tą zabawką - aż wstyd, żeby kot tak aportował! Kot Patapon się spala ze wstydu! A miauczy ona przy tym wszystkim, chyba z radości, no nie wiem...

Natomiast gdy Bieda zeskakuje, np z parapetu, to wydaje taki odgłos, jakby się rzuciło kaczkę z piszczałką (taką do kąpieli) o ziemię - śmiejemy się, że połknęła kaczkę. Co ciekawe, ostatnio ktoś na podwórku piszczał taką kaczką właśnie i Bieda strasznie się zdenerwowała, co oczywiście objawiło się miauczeniem.

Podobnież, gdy Arczi zapuścił jakiś utwór z gatunku dark ambient, Biedula była bardzo rozdrażniona; pomiaukiwała żałośnie i uspokoiła się dopiero, jak wyłączyłam muzykę. Aż strach pomyśleć, co się dzieje w domu, gdy Arczi słucha death metalu - ja nie wiem, bo mnie wtedy nie ma, nie wytrzymałabym tego. Poprosiłam, żeby słuchał ciszej, nawet, gdy mnie nie ma, bo może Bieda jednak woli pop... ;)

czwartek, 09 lipca 2009

Wczoraj znalazłam przykrą niespodziankę od Biedy. W bardzo nietypowym miejscu...

Ale od początku: chciałam przesypać kocie jedzonko z worka do mniejszego pojemnika. Uniosłam worek do góry i chwyciłam pod spodem, a tam mokre. Pomyślałam, pewnie się coś wylało, jak to bywa w kuchni i odruchowo podniosłam rękę do nosa. To właśnie była ta niespodzianka - stary, tygodniowy chyba szczoch! Nie wiem, czemu nic nie było czuć, przez cały ten czas, bo Bieda musiała to zrobić, gdy była jeszcze niezbyt przytomna i rzeczywiście leżała w pobliżu. Dokładniej leżała w ulubionym pudełeczku kota Patapona, tym z napisem "Łakotki", tym, w którym wygląda jak małe kocię i grzeczie czeka na jedzenie.

Oficialnie powiększona została lista strat sprzed tygodnia i wygląda ona teraz tak:

1. zasikane ręczniki (już uprane)
2. zasikana poduszka z pierzem (wyrzucona)
3. zasikane pudełko kota Patapona (wyrzucone)
4. zasikany worek z jedzeniem (na szczęście foliowy, umyty)

Ale jeśli jest to cena za nasz i Biedy spokój i koniec miauczenia w rui, to warto było zapłacić. Chociaż nie wiem, czy tego samego zdania jest kot Patapon, który stracił pudełeczko...

czwartek, 02 lipca 2009

Jak tylko Biedzie minęła ruja, od razu zapisałam ją na sterylkę, która odbyła się dziś. Poranek bez jedzenia przyjęła bez pretensji. Co prawda nie była zbyt chętna, żeby wejść do kontenerka, ale gdy rzuciłam do środka myszę, to nieświadoma moich zamiarów, weszła tam, a wtedy zatrzasnęła sie kratka. Bieda bardzo spanikowała w tym momencie, miauczała, zrolowała ręczniczki w transporterze i sięgała łapkami do kratki; na szczęście, do weterynarza blisko.

Zostawiłam ją u weta na godzinę, po czym odebrałam mocno zakręconego kota. Chyba za dużo dostała tego środka usypiającego, bo nawet oczek nie umiała zamknąć. W domu ułożyłam ją na ręcznikach na podłodze, obserwowałam i co jakis czas "mrugałam" za nią oczami. Zlała się, podobnie jak kiedyś kot Patapon, w błogiej nieświadomości. Po jakichś dwóch godzinach zaczęła pełzać i wdrapała się na łóżko. Pospała tam jakiś czas, a potem przeniosła się do pokoju i wlazła do tego pudła po komputerze, które ciągle stoi.

Kot Patapon z poczatku przejawiał w stosunku do Biedy troskliwe zainteresowanie: obwąchał ją i lizał po główce. ale potem zebrało mu się na zabawy: zaczął trącac ją łapą i wlazł także do pudła, w którym spała. Musieliśmy go powstrzymywać, żeby nie przeszkadzał Biedzie w powrocie do świadomości...

czwartek, 25 czerwca 2009

Bieda miała dziś pobraną krew do badań, aby sprawdzić, jak mają się jej nerki po zaordynowanej diecie. I czekała nas miła niespodzianka, bo okazało się, że poziom mocznika, który był ostatnio zbyt wysoki, teraz znalazł się w granicach normy, czyli z Biedą już wszystko dobrze :)

W związku z dobrymi wynikami krwi będzie też można ją niedługo ciachnąć, co jest dla nas szczególnie teraz ważne, bo Biedokot dostał rui i jest nie-do-zniesienia! Miauczy strasznie, tarza się po podłodze i zaczepia kota Patapona, a ten nie wie o co jej chodzi...

środa, 10 czerwca 2009

Mała Bieda, zwana ostatnio Biedokotem, jest domownikiem bardzo niekłopotliwym, zazwyczaj się nie narzuca, ani jesli chodzi o rozrywki, ani głaskanie, ani nawet jedzenie. Sama potrafi się o siebie zatroszczyć, chociaż chętnie aportuje myszę, gdy jej się rzuci. Potrafi przynieść ją wiele razy i jeszcze dopomina się o więcej zabawy. Gdy odmawiam jej, to odchodzi nieobrażona (!), szuka sobie jakiegoś papierka, nakrętki czy myszki i świetnie się bawi sama. A ma z tego radość jak małe kocię, naprawdę, chyba nawet młody kot Patapon tak się nie bawił!

Jeśli chodzi o relacje z kotem pierworodnym, to zazwyczaj ona go zaczepia, a gdy mają przerwę w walce na odsapnięcie, to ona obserwuje Patapona uważnie i kiedy tylko spojrzy w inna stronę, atakuje go zaraz. Uczy się także od niego zabaw, między innymi: polowanie na nogę pod kołdrą - była to do niedawna rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla kota Patapona, ale kiedy Mała Bieda zapoznała się z zasadami, zaraz zaczęła skakać na kołdrę, często uprzedzając ruch kota i odbierając mu frajdę. Podobnież gdy rzucałam Pataponowi jego ulubionego białego misia, to Bieda zaczęła za nim biegać i kot już nie ma ochoty się tym bawić. Aha, no i pendrive'y też ją zainteresowały. Od niego nauczyła się drapać fotel Arcziego, co jest dozwolone, ale ona sama ma zły wpływ na kota Patapona; ostatnio zaczęły (z inicjatywy Biedy) niszczyć nam kanapę. Odstraszamy je, gdy jesteśmy świadkami drapania, ale kto wie, co tu się dzieje, gdy nas nie ma...

Bieda często sadowi się w koszyku kota Patapona, niespecjalnie przy tym zwracając uwagę, czy kot jest w środku czy też nie. Ładuje się tam, choćby miała ułozyć pupę na głowie Patapona. Biedny kocur czasem ją wypędza, ale ona zaraz wraca i musi się pogodzić z tym kłopotliwym i niekonicznie wygodnym towarzystwem.

Biedokot ma też swoje dziwne zwyczaje, np. gryzie mnie w łydkę, gdy robię coś w kuchni, a nic jej nie dam do jedzenia, a także miauczy żałośnie, prosząc o jakiś smakołyk. Zostało jej to po żebraniu pod balkonem chyba.

Jest ciągle bojaźliwa, ale już lubi być głaskana. Pod łóżko zmyka tylko, gdy wyciągamy odkurzacz albo przychodzą goście - wtedy jednak wychodzi po chwili i ostrożnie próbuje się zapoznać z nowymi osobami. Gdy się czegoś wystraszy, to przemyka nisko przy podłodze i wtedy mówimy na nią Szczurokot, bo taka szara i skulona ;)

Śmiejemy się, że bieda ciągle z niej wyłazi, a to przy zbyt szalonej zabawie (bo brakowało jej widocznie w dzieciństwie), a to miauczeniu o jedzenie albo gdy zamknę balkon, to zaraz ona chce wracać (czyżby bała się, że tam zostanie?). Daje jednak dużo radości, zwłaszcza swoją nieskrępowaną i żywiołową zabawą.

 
1 , 2

POMÓŻ