Kategorie: Wszystkie | Kot Patapon | Mała Bieda | Małe koty
RSS

Małe koty

sobota, 31 lipca 2010

Kolega arcziego zgodził się przyjąć Kićkę i Muminka na swoje podwórko, w bardzo spokojnej okolicy. Mają tam do dyspozycji komórkę, w której mogą się schronić w czasie deszczu czy zimy. Dom jest oddalony od dróg, więc mam pewność, że kotki będą w czasie eskapad bezpieczne od samochodów. Wokół puste pola, na których znajdą rozrywkę w postaci różnych małych gryzoni. Dostały wyprawkę w postaci karmy i jeśli zajdzie taka potrzeba, będą te zapasy odnawiane.

Wierzę, że będzie im tam dobrze i poradzą sobie. Skoro przez taki długi czas nie nabrały ufności do człowieka, to może są stworzone, żeby biegać po polach i polować na myszki.

czwartek, 08 kwietnia 2010

Muminek zalągł się dziś rano w ubraniach odłożonych - jak zwykle - tylko na chwilę. Sam sie wgramolił pod ten szlafrok:

wtorek, 23 lutego 2010

Dostaliśmy na święta dużo orzechów laskowych i wtedy okazało się, że mamy w domu wiewiórki. Kotom, zwłaszcza małym, torebka z kuleczkami spodobała się od razu - co demonstrowały przerwacaniem jej i wysypywaniem zawartości. Od tego czasu kilka (kilkanaście?) orzechów ukrywa się za dnia po domu w różnych zakamarkach, natomiast w nocy słychać, że koty turlają je po podłodze. Od czasu do czasu znajdujemy orzechy także w ... butach. Trzeba być przygotowanym na takie niespodzianki zakładając obuwie ;)


Mała Mi najbardziej szalaje za orzechami, biega nawet z nimi w pyszczku i nie dopuszcza innych kotów do zabawy.

niedziela, 31 stycznia 2010

Śniegi jeszcze nie stopniały, a niektórzy juz planują wycieczki rowerowe:

Widać, że trzymadełko na telefon przymocowane do kierownicy idealnie nadaje się także jako siedzenie pod kocią pupę.

A na wycieczkę najlepiej jechać grupą - może to być rodzina. Stwarza to wiele okazji do robienia tzw. rodzinnych, pozowanych zdjęć:

I jeszcze jedno zdjęcie z cyklu "rodzinne":

wtorek, 24 listopada 2009

Został jeden kotek - kocurek Muminek. Miał jechać w niedzielę do swojego domu, ale ten niestety zrezygnował :(

Muminek bardzo lubi inne koty, co wnioskuję po jego zachowaniu w stosunku do kota Patapona i Biedy. Mruczy na ich widok i zachęca do zabawy. Byłby świetny na dokocenie. Z człowiekiem również bawi się chętnie, ale tylko myszka lub sznureczek wchodza w grę - na pieszczoty jeszcze za wcześnie.

Bieda wreszcie poczuła się jak powinna czuć się ciotka i dba, by niczego mu nie brakło:

W piatek do swojego domku pojechała Mała Mi. Ukryła się tam pod wanną i nie chciała wyjść, ale mam informacje, że zaczyna już spacery po nowym mieszkaniu :) Oto ostatnie zdjęcia Mi u nas:

A jeśli chodzi o smutne wieści, to Migotka niestety nie dotarła do swojego domku. Podczas przystanku w podróży uwolniła się z kontenerka i uciekła :( Szukał jej niedoszły właściciel, szukałam ja, ale nie znaleźliśmy. Zresztą trudno się dziwić, na pewno była bardzo wystraszona i zdecydowanie za mało oswojona. Nie reagowała nawet na kici-kici czy stukanie miską z suchą karmą. Uciekła w pobliżu działek - może tam się zadomowi, na pewno znajdzie tam dużo gryzoni, a może ktoś zadba o nią...

poniedziałek, 16 listopada 2009

Kocurek i kotka 3m-ce ciągle szukają domków!

Panna Migotka pojechała dziś rano do swojego domku! :) To arcziemu udało się przekonać kolegę, aby przygarnął koteczkę. W swoim nowym miejscu Migotka będzie miała towarzysza zabaw, bo już mieszka tam jeden młody kotek. To wczorajsze zdjęcia:

Muminek i Mała Mi byli smutni przez jakiś czas, ale już teraz słyszę odgłosy zabawy, więc chyba nie tęsknią za bardzo ;) Wczoraj w łazience odbywały się dzikie harce z udziałem całej trójki:

Mała Mi i Muminek odkryły stara kryjówkę Biedy:

Kot Patapon i Bieda zamieniły się wczoraj w koty pasterskie - nie dopuszczały do wyjścia Muminków z łazienki, mimo że ja zostawiłam drzwi otwarte, żeby się troszkę przespaceroway po okolicy. Przy każdej próbie wyjścia kotki obrywały w głowę, a w najlepszym wypadku podczas obejścia towarzyszył im dorosły towarzysz.

Byliśmy w sobotę na głównej stronie gazety, ale mimo iż bardzo potrzebowaliśmy takiej reklamy, nic to nie dało. Tyle wizyt, ale ani jednego zapytania o kotki :( Moi znajomi puszczają dalej maila z prośbą o pomoc, ale też bez rezultatów póki co. Jako, że Migotka pojechała w kontenerku, to na razie koty zostają co najmniej do środy, bo wtedy odbieramy pojemnik.

POMÓŻ